Dzisiaj otrzymałem prośbę o ustosunkowanie się do referatu
gdziesą głoszone tezy tyleż dziwne, co rewolucyjne i krytykujące w czambuł inżynierię budowlaną.
Poświęciłem więc pół godziny na ten referat i z każdą minutą byłem coraz bardziej zdumiony - nie
tylko niedorzecznościami wypowiadanymi przez Tomasza Brzęczkowskiego, ale przede wszystkim faktem,
iż Ludomir Duda - wszakże posiadający tytuł dra - zdecydował się promować owe niedorzeczności.
Wyszło przy tym, iż mocno jest na bakier z fizyką budowli - co nie dziwi, bo jest specjalistą
chemii, a nie fizyki budowli. Zamieściłem małą uwagę pod tym filmem. Ponieważ, referat ten mąci w
głowach ponad 2300 słuchaczy - z obowiązku - nie pozostawiam go bez echa. Fizyka budowli jest nauką
ścisłą, więc nie będę polemizował z autorami referatu na zasadzie „słowa przeciw słowom”, lecz
przybliżę co na temat tez referatu mówi fizyka budowli. Mam ku temu podstawy, bo ją znam i
reprezentuję. 1. Straty
ciepła Każdy budynek zamknięty (posiadający przegrody
oddzielające wnętrze od otoczenia) charakteryzuje się jakąś temperaturą powietrza we wnętrzu ti.
Jeśli tylko temperatura ta będzie inna niż temperatura te na zewnątrz, to zgodnie z prawem Newton’a
(przejmowanie ciepła) oraz Fourier’a (przewodzenie ciepła) wystąpi przepływ ciepła Q, który określamy
wzorem 1: 
gdzie: A - powierzchnia przegrody, m2 U - wsp. przenikania ciepła, W/m2K
Ponieważ kierunek przepływu ciepła (zgodnie z prawem
Fourier’a) odbywa się od temperatury wyższej do niższej, to jeśli ti<
te
ciepło płynie z zewnątrz do pomieszczenia, np. latem jest nagrzewane wnętrze,
natomiast jeśli ti > te
ciepło ucieka z wnętrza na zewnątrz, np. zimą. Wartość współczynnika U oblicza się
zgodnie ze wzorem Pecklet’a (wzór 2):
gdzie: hi oraz he - współczynniki przejmowania ciepła
wewnątrz i na zewnątrz, W/m2K dj - grubość j-tej warstwy w przegrodzie, m lambdaj - wsp. przewodzenia ciepła j-tej warstwy,
W/mK
Jeśli znamy te wartości,
policzymy U. W praktyce nie jest tak prosto, bo
mamy różne przegrody w budynku (ściany, podłogi, fundamenty, dach, taras, okna, drzwi) a każda z
nich ma inną wartość U. Ponadto, zgodnie z prawem
Fourier’a ciepło płynie prostopadle do izoterm, więc jeśli przegroda jest płaska, to wzór 2 i 1
załatwiają sprawę obliczenia przepływu ciepła Q. Tyle, że tylko w niewielkiej części przegród mamy
izotermy równoległe do siebie, bo w większości przegrody nie są jednorodne (spoiny, słupy, rdzenie,
nadproża, krzyżowanie się ścian i stropów, styk okien i drzwi ze ścianami, przebicia kominami itd.).
Są też szczeliny w przegrodach (w dachu, w ścianie wentylowanej). We wszystkich tych strefach nie ma
równoległego przepływu wektorów strumieni ciepła. Zachodzi więc potrzeba uwzględnienia mostków
ciepła. Zatem, wymianę ciepła Qj jednej przegrody budynku z otoczeniem
obliczymy wg wzoru 3:
gdzie: Li,j - współczynnik sprzężenia cieplnego i-tej strefy
elementu j-tego, W/K
Wartość współczynnika
sprzężenia cieplnego obliczamy ze wzoru 4:
gdzie: chi - punktowy wsp. przenikania ciepła, W/K psi - liniowy wsp. przenikania ciepła, W/K lm
- długość liniowego mostka
cieplnego, m Uk - wsp. przenikania ciepła w strefie bez mostków
cieplnych,W/m2K A’k - całkowita powierzchnia przegrody,
m2
Tak więc dla całego
budynku, możemy zsumować wartości Qi,j i określić całkowity przepływ ciepła Q ze wzoru
5:
Trzeba pamiętać, że w
ciągu roku temperatura te powietrza zewnętrznego oraz jego wilgotność
nie są stałe. Przykładowe zmiany temperatury dla Krakowa przedstawiam na rysunku 6.
Nie jest też stała
temperatura powietrza ti ani wilgotność powietrza wewnątrz.
Przykładowe zmiany temperatury i powietrza w łazience przedstawiam na rysunku 7.
Dużą rolę odgrywa także
natężenie promieniowania słonecznego na przegrody budynku, ponieważ tworzy zyski ciepła. Przykładowe
natężenie tego promieniowania dla Krakowa przedstawia rysunek 8.
Z tego widać, że w
czasie np. sezonu grzewczego nie ma stałych, lecz zmienne wszystkie wielkości fizyczne, które tu
omówiłem. Zatem, nie w skali miesiąca czy sezonu musimy analizować zmienności wielkości wpływających
na straty czy zyski ciepła przez budynek, lecz w skali najwyżej godzinowej. Dlaczego przedstawiam te
zależności i wykresy? Żeby wykazać, że w dzisiejszym czasie - mając szybkie komputery o dużych
mocach procesorów, bez trudu projektant może obliczyć dokładne straty ciepła w czasie sezonu
grzewczego, jak też zyski ciepła w ciągu całego roku. Jasne jest, że zyski ciepła zmniejszają straty
ciepła zimą, ale podnoszą temperaturę wewnątrz latem. Z tego wynika, że projektując budynki musimy
pokrywać straty ciepła zimą oraz eliminować zyski ciepła latem - wszystko to, by zapewnić komfort
cieplny w strefie przebywania człowieka w budynku. 2. Ograniczenie strat ciepła -
termoizolacje Ponieważ zarówno za pokrycie strat ciepła zimą, jak też
za eliminowanie zysków ciepła latem, niestety, użytkownik musi zapłacić, to jasne jest, że należy
szukać sposobu na ograniczenie - zarówno strat ciepła zimą, jak też zysków ciepła latem. Proszę raz
jeszcze spojrzeć na wzór 1:
Jasno z niego wynika, że
straty ciepła Q
zmniejszyć można tylko dwoma parametrami: Zmniejszając powierzchnię wymiany ciepła A oraz
zmniejszając wartość współczynnika przenikania ciepła U. Na zmniejszenie A nie ma chętnych, bo to oznacza mniejszy budynek -
przecież każdy chce mieć jakąś w nim wygodę i przestrzeń, a nie kurnik. Jeśli idzie o gabaryty
budynku, to zgoda, ale w nim są takie przegrody doskonale tracące ciepło jak np. okna i drzwi.
Tyle, że nasi krajowi
architekci jakby zapominali, że Polska nie ma klimatu południa Hiszpanii czy Portugalii i niemal w
każdym domu bezrefleksyjnie projektują przeszklenia niemal od podłogi do sufitu. A co tam jedno okno
w kuchni czy salonie? To staroświeckie! Przeszklenia narożne, to dopiero nowoczesność! I niemal w
każdym projekcie od kilku lat takie właśnie przeszklenia widzę. Ktoś powie, że kto bogatemu zabroni
podgrzewać atmosferę Ziemi? Niby prawda, ale bogaci nie biorą gigantycznego kredytu na 30 lat na
inwestycję życia. Więc jak z tym jest? Nie będę się tu rozwodzić, bo dokładnie w książce opisuję
tryb postępowania przy zmniejszaniu strat ciepła poprzez wsp. przenikania ciepła U. Jeśli zgodnie z
równaniem 2 zastosujemy jak największą grubość termoizolacji d a jeszcze lepiej
o jak najniższym współczynniku przewodzenia ciepła lambda - co tak natrętnie głoszą reklamy, to możemy
istotnie zmniejszyć wartość U i przez to silnie zmniejszyć straty ciepła zimą, jak
też zyski latem. Tyle, że nie ma w świecie nic za darmo, bo grubsza termoizolacja d oraz mniejsza lambda, to większy
na nią wydatek inwestora. Z kolei mniejsza grubość d oraz większa lambda, to wprawdzie mniejszy wydatek na budowę, ale
większe straty ciepła - czyli większy koszt eksploatacji. Z tego wniosek, że jest gdzieś optimum
grubości d
termoizolacji, jak też optimum wartości U dla okien i drzwi. Przytoczę tu swój rysunek
9:
Mamy na nim te
zależności: linia czerwona obrazuje koszt zakupu i wykonania termoizolacji odniesiony do roku, zaś
linia granatowa obrazuje roczny koszt eksploatacji. Linia zielona obrazuje koszt sumaryczny tych
składowych. Widać, że mamy minimum łącznych kosztów dla wartości Uek. Ponieważ budynki znajdują się w różnych
strefach klimatycznych w Polsce (jest ich 5), ponieważ budynki są zasilane energią cieplną o różnej
cenie, ponieważ budynki mają różne powierzchnie przeszklenia - to nie można uogólnić, lecz dla
każdego budynku trzeba obliczyć wartości Uek ekonomicznie uzasadnione dla wszystkich
jego przegród (ścian, dachu, podłogi na gruncie, fundamentów, tarasu, okien, drzwi a nawet bramy
garażowej (jeśli garaż ogrzewany).
Każdy
projekt powinien mieć obliczone wartości Uek. Dlaczego? Aby inwestor wydał możliwie
najmniej na budowę oraz możliwie najmniej na eksploatację budynku. Dawniej, kiedy projektant miał do
dyspozycji liczydło albo suwak logarytmiczny, to nie chciało mu się siedzieć kilka dni by wyliczyć
jedną wartość U
dla np. ściany czy okna. Żeby zarobić na chleb, to dbał jedynie, by U nie przekroczyło
wartości dopuszczalnych określonych przepisami WT. Nabrano przyzwyczajenia, by U określać „z
nieba” albo „na Bolka oko”, ponieważ inwestor niczego nie świadom wszystko przyjmie - projekt, to
projekt. Jednakże, dzisiaj mając
mocne komputery, nasi projektanci nadal tkwią w minionej epoce i nadal przyjmują wartości U „na Bolka oko”.
A cóż tam inwestor? Zapłaci, bo musi. A inwestor w dodatku mamiony jest z każdej strony jak nie
reklamami, to opiniami oszołomów, że aby mieć dom energooszczędny albo jakiś wydumany pasywny, to
trzeba stosować po 30-40 cm styropianu, a okna i drzwi o współczynniku U jak
najmniejszym. Niektórzy producenci już wskoczyli w te tory i ścigają się kto wypuści na rynek
termoizolację o jak najmniejszym wsp. lambda. Producenci okien i drzwi walczą jak lwy o
współczynniki U
na poziomie statków kosmicznych, bo ... bo to robi wrażenie.
Jeśli
inwestorzy to czytają, niechaj zlecą wykonanie analizy optymalizacyjnej, a sprawdzą co im
zaprojektowano lub do jakich U przekonywał ich np. monter czy sprzedawca stolarki. Są
już osoby, którym wykonałem takie analizy i wiedzą, że dla średniej wielkości domu na samej tylko
optymalizacji Uek można zaoszczędzić kilkadziesiąt grubych
tysięcy zł w ciągu np. 10 czy więcej lat na eksploatacji oraz kilkanaście tys. zł i więcej na
budowie domu (zależnie od kosztu energii oraz wielkości domu). 3. Systemy ogrzewania, wentylacji i ciepłej wody
użytkowej Mając obliczone wartości ekonomicznie uzasadnionych
wartości współczynników przenikania ciepła Uek dla każdego budynku oraz mając komputer,
możemy łatwo określić sezonowe zapotrzebowanie energii na pokrycie strat ciepła (wg rzeczywistej
krzywej temperatur dla danej lokalizacji budynku), sezonowe zapotrzebowanie energii na podgrzanie
powietrza wentylującego budynek oraz całoroczne zapotrzebowanie energii na przygotowanie ciepłej
wody użytkowej dla danego budynku. Można także obliczyć zapotrzebowanie chłodu (energii ujemnej) na
schłodzenie powietrza latem. Wszystko po to, by zapewnić komfort cieplny w budynku przez cały rok.
W wyniku takich obliczeń
otrzymamy wartość rocznego zapotrzebowania energii dla budynku. Przeliczając ją na powierzchnię
użytkową uzyskamy wartość EK (rocznego zużycia energii końcowej), za którą płaci
użytkownik. Jeśli uwzględni się karne mnożniki określane przez WT, to otrzyma się wartość EP (rocznego
zużycia energii pierwotnej zmagazynowanej w Ziemi), a tę należy oszczędzać, bo ilość gazu, ropy i
węgla znajdującego się w Ziemi jest niestety ograniczona i już na horyzoncie pokolenia widać, że się
skończy wydobywanie. Dlatego, UE wprowadziła kilka lat temu karne mnożniki, co spędza sen z powiek
projektantom i muszą tak kombinować, by dopuszczalnej wartości EP nie
przekroczyć.
Ponieważ
odgórnie są ograniczane wartości EP, dzisiaj już jest trudno projektować, a od roku 2021
będzie jeszcze trudniej i ... niestety domy będą coraz droższe - chyba, że pojawią się systemy
energetyczne tanie jak barszcz np. przetwarzające energię promieniowania słonecznego i termoizolacje
tanie jak barszcz. Jednakże, nie zanosi się by tak było.
Zatem,
jeśli przeprowadzi się rachunek dla Uek i z takich przegród zbuduje się budynek,
to uzyskamy dla niego ekonomicznie uzasadnione zapotrzebowanie energii końcowej. Ponieważ każdy
budynek leży w innej strefie i może być zasilany różną energią oraz ma różną powierzchnię i
kubaturę, to nie można dążyć do EK = 0, bo wpadniemy w wysokie koszty inwestycyjne. Ta sama zasada
optymalizacji jak w przypadku Uek. Nie można więc się ścigać kto uzyska
mniejszą wartość EK.
A co
widzimy w mediach i portalach pseudobudowlanych oraz co głoszą różnej maści oszołomi? Jest wyścig o
mniejsze EK.
Ten wyścig napędza zysk producentów, sprzedawców i monterów, ale bije po kieszeni ... inwestorów.
Proszę zauważyć, że w reklamach oraz w zapewnieniach oszołomów nigdy nie jest podawany koszt
całkowity czyli inwestycji oraz eksploatacji, a jedynie wygodne im wartości szczątkowe i słowa,
słowa, słowa - ogólniki pełne przymiotników. Jeśli
inwestor ma wydawać krocie, to niechaj każe sobie sporządzić analizy ekonomiczno-energetyczne i
będzie mieć czarno na białym: ile zapłaci za budowę domu oraz ile wyda rocznie za jego eksploatację.
4. Rozwiązania racjonalne pod względem
kosztów Jak się zabrać? Jak zwykle, trzeba skorzystać z
komputerów i wykonać analizę energetyczno-ekonomiczną dla danego budynku - najlepiej w fazie
projektowania lub w czasie budowy do stanu surowego. Każdy system ogrzewania, każde źródło ciepła,
każda energia, każdy system wentylacji, każdy system przygotowania c.w.u. - ma swój koszt zakupu i
montażu - zależny od wielkości EK. Zatem, można obliczyć roczne koszty eksploatacji
danego budynku dla najróżniejszych możliwych do zastosowania źródeł energii. Można też obliczyć
koszty inwestycyjne (zakupu i montażu) wszystkich możliwych dla danego budynku systemów ogrzewania i
wentylacji - w najróżniejszych konfiguracjach. To samo dla c.w.u. Przykładowe wyniki analizy
wartości EP, EK i Q przedstawiam na
rysunku 10, roczne koszty eksploatacyjne przedstawiam na rysunku 11 oraz koszty inwestycyjne dla
wybranego domu przedstawiam na rysunku 12. 


Zatem,
przyjmując jakiś wariant jako poziom odniesienia (zwykle o najmniejszych kosztach inwestycyjnych),
można obliczyć łatwy do interpretacji wskaźnik SPBT określany wzorem 13:
gdzie: delta
I - różnica nakładów na inwestycję
wariantu w stosunku do wariantu odniesienia, zł Z - zaoszczędzone wydatki brutto na roczną eksploatację
domu w stosunku do kosztów eksploatacji wariantu odniesienia, zł/rok Przyjmuje się, że jeśli SPBT wynosi nie
więcej niż 7 lat, wówczas dany wariant jest ekonomicznie uzasadniony. Jak ważne jest obliczenie tego
wskaźnika czyli czasu zwrotu nakładów, niechaj świadczą wyniki w tym przypadku. Wariant odniesienia
1a (koszt inwestycyjny 23300 zł, koszt eksploatacyjny 3860 zł/rok):
- wariant 1b - koszt inwestycyjny ten sam, koszt
eksploatacyjny wyższy o 4157 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant
1c - koszt inwestycyjny wyższy o 14000 zł, koszt eksploatacyjny wyższy o 1896 zł/rok
(nieopłacalny)
- wariant 2 - wykluczony
- wariant 3a - SPBT=38 lat
(nieopłacalny)
- wariant 3b - koszt inwestycyjny wyższy o 28000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 2704 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant 3c - koszt inwestycyjny wyższy o 43000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 784 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant 4a - SPBT=45 lat (nieopłacalny)
- wariant 4b - koszt inwestycyjny wyższy o 47000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 2115 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant
4c - koszt inwestycyjny wyższy o 61000 zł, koszt eksploatacyjny wyższy o 332 zł/rok
(nieopłacalny)
- wariant 5a - SPBT=83 lata
(nieopłacalny)
- wariant 5b - koszt inwestycyjny wyższy o 13000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 3852 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant 5c - koszt inwestycyjny wyższy o 27000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 1662 zł/rok
(nieopłacalny)
- wariant 6 - SPBT=262 lata
(nieopłacalny)
- wariant 7 -
SPBT=157 lat (nieopłacalny)
- wariant 8a - koszt inwestycyjny wyższy o 2870 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 29 zł/rok (równorzędny)
- wariant 8b - koszt inwestycyjny
niższy o 4230 zł, koszt eksploatacyjny niższy o 1543 zł/rok (opłacalny)
- wariant 9a - SPBT=36 lat
(nieopłacalny)
- wariant 9b -
SPBT=12 lat (nieopłacalny)
- wariant 10a - SPBT=32 lata (nieopłacalny)
- wariant 10b - koszt inwestycyjny wyższy o 15000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 3240 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant 10c - koszt inwestycyjny wyższy o 29000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 1194 zł/rok
(nieopłacalny)
- wariant 11a - SPBT=24 lata (opłacalny po dofinansowaniu
38 tys.),
- wariant 11b - koszt inwestycyjny wyższy o 50000 zł, koszt
eksploatacyjny wyższy o 144 zł/rok (nieopłacalny)
- wariant 11c - SPBT=54 lata
(opłacalny po dofinansowaniu 56 tys. zł)
- wariant 12a - SPBT=57 lat (opłacalny po dofinansowaniu 70
tys. zł)
- wariant 12b - SPBT=117 lat
(nieopłacalny)
- wariant 12c -
SPBT=52 lata (opłacalny po dofinansowaniu 80 tys. zł)
- wariant 13 - SPBT=120 lat
(nieopłacalny)
W tym przypadku projekt budowlany zawierał "na Bolko" dobrany wariant 4c. Inwestor uchronił się przed wywaleniem w błoto 61000 zł tylko na samej inwestycji.
Po takiej analizie, inwestor ma czarno na białym dane
pozwalające wybrać wariant najbardziej mu odpowiadający. Nie zawsze będzie się kierować najmniejszym
SPBT, bo każdy
wariant ma swoje zalety ale i wady. Jednakże, wybierze świadomie, by nie przepłacać. Ile można
zyskać na takiej analizie? Dużo. Zwykle minimum 60 tys. zł, ale wcale nie sporadycznie nawet 160
tys. zł - zanim powstanie projekt budowlany! Dla przypomnienia, informuję że od kilku już lat nowe
WT zobowiązują projektanta do przedstawiania w projekcie takiej właśnie analizy. Dlaczego
projektanci tego nie czynią? Albo nie potrafią, albo im się nie chce. Czasami spotykam pseudo
analizę, gdzie wpisuje się w opisie technicznym, że inne warianty niż zaprojektowano nie są
opłacalne albo podaje się z nieba wzięte wyliczenia i wskaźniki deklasujące inne warianty niż
przewidziano w projekcie. Wracając do wspomnianego
na wstępie referatu. Pytanie retoryczne: Czy są tam przedstawione wyniki w/w analiz i uzasadnienie
głoszonych tam tez i wniosków oraz proponowanych rozwiązań?
O
tworzeniu mikroklimatu pomieszczeń tu nie piszę ponieważ w dostatecznym stopniu omawiam na
bezpłatnym wykładzie nr 1, na który
zapraszam wszystkich zainteresowanych. Projektantów, wykonawców i inwestorów - namawiam do
skorzystania z mojej książki SEKRETY - dopóki jeszcze jest
w sprzedaży.
P.S. 1 W
odniesieniu do wyśmiewania wentylacji grawitacyjnej przez prelegentów, pragnę zaznaczyć, że ludzkość
na Ziemi przez wieki urodziła się i żyła w warunkach wentylacji grawitacyjnej i wydała tysiące
geniuszy, dzięki którym mamy rozwój w każdej dziedzinie: kulturowej, sportowej i naukowej. Jakoś
dobrze się mają zarówno prelegenci, jak też prawie 40 mln ludzi w Polsce - urodzonych i żyjących w
wentylacji grawitacyjnej, prawda? Nagle wentylacja ta jest "be". Dlaczego? Ponieważ na niej nie
można zarabiać. Dlatego wychwala się na wszystkie możliwe sposoby wentylację mechaniczną,
rekuperatory, GWC i co tylko da się do niej podpiąć, bo na tym zbija się kokosy. Dlaczego jeden z
prelegentów tak wychwala maty grzejne elektryczne i wentylację mechaniczną oraz rekuperatory?
Ponieważ je sprzedaje. Nie oznacza to, że wentylacji mechanicznej nie należy stosować. Należy
stosować takie systemy, które zapewniają komfort cieplny w pomieszczeniach a jednocześnie pozwalają
inwestorowi wydać jak najmniej na budowę i jak najmniej wydać użytkownikowi na eksploatację - tyle,
że aby do tego dojść, trzeba analiz, a nie opowiadania bajek jak dla przedszkolaków. Liczby, a nie
pustosłowie!
P.S. 2 W
odniesieniu do opowiadanych bajek przez prelegenta LD jakoby powietrzna pompa ciepła zapewniała
ogrzewanie budynku czy c.w.u. nawet w gigantycznych temperaturach ujemnych, pragnę zauważyć, że
powietrzna pompa ciepła osiąga wydajność tym wyższą, im wyższa jest temperatura dolnego źródła,
gdzie ulokowany jest parownik. Im ta temperatura jest niższa, tym wydajność pompy spada i to tak
ostro, jak zjeżdża skoczek narciarski na skoczni. Poza tym, im wyższa jest temperatura górnego
źródła, gdzie ulokowany jest skraplacz, tym mniejsza wydajność pompy i tym wyższa musi być
temperatura parownika. Oznacza to, że w warunkach ujemnych temperatur na zewnątrz, moc pompy staje
się zbyt mała do pokrycia potrzeb cieplnych budynku i ... mimo, iż pompa może pracować nawet przy
-20 C, to jej moc jest śladowa, więc załączają się grzałki elektryczne - o czym niczego nie świadom
inwestor nie wie i sądzi, że to ma ciepło dzięki wspaniałej pompie ciepła. Nie, to grzałka
elektryczna dużej mocy uzupełnia niedobór tego czego nie da rady wytworzyć pompa ciepła.
Zaznaczam, że grzałka
nie wchodzi w obieg pompy ciepła. Spróbujcie znaleźć powietrzną pompę ciepła bez potężnej grzałki
elektrycznej. Gdyby taka była, nie byłoby opowiadania bajek dla naiwnych do jak niskich temperatur
pompa może pracować. Jako przykład zamieszczam na rysunku 14 charakterystykę pewnej pompy ciepła P/P czy A/A (jak kto
woli), którą producent reklamuje, iż osiąga rewelacyjny wskaźnik COP=5,2: 
Widać,
że dla temperatury górnego źródła 45 C (ogrzewanie podłogowe) przy temp. zewnętrznej -20 C COP pompy
spada do zaledwie 1,6. Dla temperatury 65 C (przygotowanie c.w.u.) pompa kończy działanie przy -4 C
i osiąga COP=1,85. Są to wykresy sprawności. Trzeba pamiętać, że w najniższych wskazanych
temperaturach zewnętrznych pompa nie zaspokaja potrzeb budynku i uzupełnia swoją moc poborem energii
elektrycznej do grzałek, a ta niestety jest najdroższa w Polsce ze wszystkich źródeł
energii.
|
2019-01-09 12:51:42