porady i konsultacje budowlane
Strona wykorzystuje cookies w celach statystycznych oraz poprawnego działania serwisu.
Zapoznałem się z Regulaminem Serwisu BDB.

doradztwo budowlane architektom, projektantom, wykonawcom, inwestorom

BDB porady budowlane i doradztwo techniczne

prawdy i mity - czyli co mówi fizyka budowli

Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 708
temat nr 028

Czy napewno wszystkie OZE są przyszłością pozyskiwania energii?


Niedawno Michael Shellenberger opublikował ciekawy artykuł. Przedstawiam i ja swoje spostrzeżenia w tym temacie - jakże ważnym dla ludzkości i naszej planety Ziemi. Autor odsłania to, co naukowcy wiedzą od dawna - mianowicie, energia jądrowa jest najefektywniejszym źródłem energii elektrycznej i cieplnej - na obecny czas rozwoju.

Niestety, światem rządzi pieniądz, a pieniądzem rządzi polityka. Aby polityka była skuteczna, uruchomiono oddziaływanie na społeczeństwa za pomocą propagandy. Najsilniejszą formą propagandy są media, bo człowiek lubi jak się coś rusza - w dodatku na kolorowo. Dlatego, ten kto ma media, ten ma władzę. Obecnie w świecie są dwa modele rządzenia: dyktatura jednostki (władza w jednych rękach) albo dyktatura demokracji (władza w rękach pewnej grupy oligarchów). W pierwszym modelu władzę utrzymuje się zamordyzmem siłowym, w drugim modelu władzę utrzymuje się terroryzmem mediów pod szczytnymi sztandarami „demokracji, wolności słowa i przekonań, swobody przemieszczania ludzi i kapitału”.

 

O ile pierwszy model dotyczy społeczeństw o niskim poziomie edukacji (dlatego hamuje się tam edukację), to drugi model z uwagi na wysoki poziom edukacji polega na wyjaławianiu społeczeństwa z rozumowania (dlatego ukierunkowuje się myślenie mediami). Media wytyczają poglądy polityczne, moralne i kulturowe. Media kreują opinie. Wszystko po to, by możliwie najsilniej sterować społeczeństwem, by ... realizować interesy grupy oligarchów (jawnych i ukrytych). Jak wiemy, nie ma i nie będzie demokracji, bo społeczeństwo służy tylko do oddania głosu podczas wyborów czy referendum, a potem wyborcy nie mają już prawa odwołania wybrańców - co najwyżej mogą oddać ich pod sąd, ale sędziowie to też ludzie, a nie bogowie. Wolności słowa nie ma i nie będzie, bo wolność oznacza anarchię, a tej żadna władza nie zniesie. Wolnych przekonań też nie ma i nie będzie, bo jak wiemy „większość ma rację”, więc przekonania większości są modelem, zaś mniejszości tępione. Swobody przepływu ludzi nie ma i nie będzie, bo ludzie są potrzebni do pracy, więc przepływem się steruje - oczywiście z ukrycia. Swobody przepływu kapitału też nie ma i nie będzie, bo za kapitałem stoją właściciele, a ci inwestują, by zarobić a nie by pomagać żyć innym, więc inwestują tam, gdzie zarobi się najwięcej.

 

Społeczeństwami rządzą oba modele władzy. W pierwszym - nikt nie słucha głosu ludu, bo ten głosu mieć nie może, a jak chce mieć, to trafia do lochów lub kończy żywot. W drugim modelu władzy - oligarchowie poprzez media sterują głosem ludu. Ponieważ oligarchowie mają kapitał, to zalegalizowano lobbing, by móc oficjalnie sterować opinią ludu. Dlatego, wpojono nic nie znaczące slogany, że CO2 powoduje ocieplenie klimatu, że CO2 niszczy nasz klimat, że spalanie węgla tworzy CO2 i smog, że smog zabija ludzi itd. itp.


Dlaczego tak jest? Powodem jest fakt, iż odnawialne źródła energii może produkować wiele tysięcy firm co daje zarobić lobbystom, i ... właścicielom tych firm. Natomiast elektrownie jądrowe, może tworzyć najwyżej kilka firm na świecie, a te nie potrzebują lobbystów, bo nie mają konkurencji. W efekcie, oligarchowie w kilku najbogatszych państwach poprzez media wytworzyli pogląd, że elektrownie jądrowe są „be”. Suto opłacone organizacje „ekologiczne” potęgują ten pogląd - w dodatku skutecznie strasząc mieszkańców okolic, gdzie ma stanąć elektrownia jądrowa.

 

Autor w/w publikacji ujawnia pilnie ukrywaną tajemnicę, że w Niemczech od czasu rozpoczęcia akcji likwidacji elektrowni jądrowych na rzecz OZE, silnie wzrosła cena energii elektrycznej i cieplnej. To samo dzieje się we Francji, która dotąd opierała się w 98% na elektrowniach jądrowych, a za naciskiem Niemiec zaczęła wprowadzać OZE i ... od razu mocno wzrosła cena en. elektrycznej. Mimo to, lobby nadal głosi o celowości stosowania OZE.

 

Aby odwrócić uwagę, głosi się, że OZE jest ekologiczne i polepsza zdrowie ludu. Zataja się fakt, iż do wytworzenia paneli fotowoltaicznych, wiatraków czy paneli słonecznych używa się setki razy więcej energii niż ją wytwarza tymi urządzeniami. Że czas życia tych urządzeń wynosi zaledwie 20-25 lat, a potem koszt utylizacji „zdrowych” OZE jest gigantyczny. Zataja się fakt, iż biopaliwa do spalenia potrzebują tlenu - czym zmniejsza się jego ilość w atmosferze Ziemi. Ba, pracuje się nad pozyskiwaniem wodoru z wody, by spalać go i napędzać silniki - mimo, iż wody coraz mniej i doskwiera susza. Zataja, że podczas spalania drewna, pelletu, trzciny i słomy wytwarza się gigantyczną ilość CO2, ale woła się że CO2 to wynik spalania węgla. Zataja się fakt, że 1000 razy szybciej spala się biopaliwa niż one wyrastają, by je spalić. Zataja się, że dzięki temu w tempie ekspresowym niszczy się środowisko, bo brakuje tlenu, bo spalone rośliny nie zamienią już CO2 na tlen w nocy. Zatem zwiększa się ilość CO2 - zarówno podczas spalania tych biopaliw, jak też nie pozwalając na regeneracyjne działanie spalonej przecież zieleni.

 

Zieleń niszczymy także poprzez budowę osiedli, dróg, autostrad i parkingów. Materiały do budowy dachów zielonych są drogie, więc dachów zielonych buduje się mikroskopijnie mało. Deweloperzy omijają WT obowiązku wytworzenia powierzchni biologicznie czynnej, bo ona jest, ale tylko w projekcie do uzyskania pozwolenia na budowę. Znam setki przypadków, gdzie zaprojektowano powierzchnię biologicznie czynną, którą po oddaniu budynków do użytku - zamieniono na ... parkingi - ku uciesze zresztą mieszkańców i użytkowników, bo mają gdzie parkować auta. GUNB nie sprawdza czy dachy zielone są zielone podczas eksploatacji budynków, a deweloperzy skrzętnie dla zysku zabudowują niemal 100% powierzchni działek.

 

Huczy się medialnie, że CO2 jest przyczyną ocieplenia klimatu i anomalii pogodowych, że spalanie węgla jest przyczyną smogu. Pomija się, że elektrownie i miliardy aut wytwarzają tysiące razy więcej smogu niż piece i kotły razem wzięte. Niby mamy ograniczać ilość CO2, ale w każdym niemal domu jednorodzinnym projektuje się kominek do spalania drewna! Dla przypomnienia podam, że 60-70 lat temu w całym kraju w 100% domów i kotłowni osiedlowych używano pieców i kotłów spalających węgiel i koks. Wtedy smogu nie było! Dzisiaj mamy smog, mimo iż tylko 15% domów używa pieców i kotłów na węgiel. Żeby pokierować opinią ludu, w telewizji pokazuje się otwierany piec i spalany węgiel, ale nie pokazuje się zbliżenia na rury wydechowe aut zimą - szczególnie na drogie i dużej mocy auta i TIR-y. Tak ogłupionym społeczeństwem steruje się, by przeforsować interes lobbingu produkującego OZE.

 

Tymczasem, jak słusznie pisze autor tego artykułu, silne rozproszenie OZE jest przyczyną nie tylko niszczenia środowiska, ale tysiące razy większej energochłonności OZE w stosunku do elektrowni jądrowej. Publicznie się nie głosi w mediach, że z 1 grama uranu pozyskujemy tyle samo energii co ze spalenia 1500 kg węgla albo 2500 kg pelletu! Tyle, że z tego spalania wytworzy się 2,2 mln m3 spalin a w nich 0,2 mln m3 CO2. Pomija się, że przy rozszczepieniu uranu nie wytwarza się ani grama CO2.

 

Wniosek? Należy pracować nad bezpieczną technologią budowy i eksploatacji elektrowni jądrowych, a nie bębnić o dobrodziejstwie OZE. Tak naprawdę hasło OZE jest puste jak słowo "demokracja", bo źródła te nie są odnawialne w tym samym czasie: las rośnie kilkadziesiąt lat, zaś drewno spalamy w kilkadziesiąt minut! Instalacje słoneczne po 20-25 latach idą do utylizacji, zaś niektóre ich elementy 3 razy wcześniej.  W marketingu głosi się, że instalacje solarne (cieplne i fotowoltaiczne) dają energię bezpłatnie czyli za darmo, bo Słońce świeci za darmo. Nic bardziej fałszywego! Pomija się koszty wytworzenia, instalacji, eksploatacji, serwisowania oraz utylizacji. Owszem, instalacje te będą do zastosowania, ale gdy kilkakrotnie obniżą się ich koszty inwestycyjne oraz stworzymy możliwość taniej akumulacji energii albo sprzedaży po cenach rynkowych do sieci energetycznej. Tu jednak na przeszkodzie stoi lobby wytwórców energii.

 

Powszechnie pomija się fakt, iż nieodnawialne źródła energii w Ziemi ... się kończą! Przy obecnym tempie ich eksploatacji, większość kopalni węgla zostanie zamknięta za ok. 40 lat. Także zasoby ropy i gazu ziemnego się kończą i za 40-60 lat znikną a będą tylko w muzeach i podręcznikach historii. Czy świat już dzisiaj się przygotowuje na ten czas? Nie, świat buduje nowe ropociągi i gazociągi - jakby zasoby ropy i gazu były nieskończone. A co z przemysłem chemicznym, który obecnie w 90% opiera się na przeróbce węgla i ropy naftowej? Słusznie autor w/w artykułu pisze, iż najlepszą ochroną środowiska jest przejście na elektrownie jądrowe, bo wtedy chociaż na 100-200 lat wystarczy tych kopalin. Ale co dalej? Dalej, to albo nowa planeta do zagospodarowania, albo chyba powrót do epoki kamienia łupanego.

 

Często dochodzę do wniosku, że skoro człowiek jest istotą myślącą, to tego daru nie ma tylko nasze pokolenie. Ten dar istnieje od początku istnienia ludzkości. Zatem, logika mówi, że kiedyś już ludność latała samolotami i używała komputerów, tyle że w pędzie ku rozwojowi, zagubiła zdrowe myślenie i doprowadziła do katastrofy na Ziemi, a przeżyły cudem tylko dwie osoby nazywane dzisiaj Adamem i Ewą, co dało początek obecnym miliardom ludzi. Historia lubi się powtarzać, więc takie głosy jak autora czy mój, są wołaniem na puszczy, a ludzkość i tak doprowadzi do samozagłady, tyle że nie wiadomo kto będzie tym szczęśliwcem i przeżyje - oby kobieta i mężczyzna, a nie osobniki tej samej płci.     

 

Reasumując - dopóki takie głosy jak przywołanego autora publikacji, nie będą podstawą światowych dyskusji w mediach, światowych for ekonomistów i rządów na całym świecie, dopóty my specjaliści będziemy wiedzieć swoje, zaś lud będzie szprycowany sloganami na pozór jemu szczytnymi, a w istocie ku jego stracie i ... zagładzie naszego świata.
patrz także: energia energia słoneczna energia wiatru energochłonność ochrona środowiska
GG

2019-05-19 16:55:38

Wizja mroczna jak w amerykański filmach SF. Może ci reżyserzy wiedzą, że prędzej czy później zagłada świata nastąpi, ale to jest ich wołanie na puszczy. Niestety ludzie żyją tu i teraz i nie myślą o tym co będzie za 50-100 lat. Ci co żyją dzisiaj i maja 25 lat i więcej - mówią: "to mnie nie dotyczy". Ci co mają mniej jak 25 lat są za młodzi, żeby myśleć o tak poważnych sprawach. Oni krzyczą hasłami "sex, drugs and rock and roll". Do tego dochodzi permanentne ogłupianie społeczeństwa dając im tanią i nie wymagającą myślenia rozrywkę typu "reality show". Bo przecież głupkami łatwiej się steruje. Ludzie mają podtykane wszystko pod nos i nie chce im się ruszyć łepetyną. Jeśli nie ma nastroju to zmienia kanał i znowu ogląda kolorowe obrazki. Młodzi nie interesują się w najmniejszym stopniu historią, a przecież ta nasza jest tak bogata i różnobarwna, chodź w większości bolesna. Społeczeństwo bez kultywowania tradycji i historii umiera, albo staje się niewolnikami i zakładnikami rządzących. Przecież niszczenie kościoła to jest przemyślana strategia, która sprawdziła się na zachodzie (patrz Francja, Niemcy). Kościół był, jest i zawsze będzie elementem, który tę właśnie tradycję, kulturę i szacunek do bliźnich i otoczenia podtrzymuję. On głosi od ponad 2000 lat te same i niezmienne prawdy. Kościół jest jak pszczoły na świecie. Jeśli zginie to my razem z nim. Ponieważ jestem strasznym zmarźluchem i zima dla mnie mogłaby istnieć tylko 1 tydzień w roku jak jestem na nartach to nieraz jadąc zimą na rowerze zastanawiam się jak ludzie tak rozleniwieni i wygodniccy poradzą sobie, gdy przyjdzie im przetrwać w temperaturze -20 bez ogrzewania i ciepłej wody. Na moje szczęście mnie i moich najbliższych już to nie dotknie, a wnucząt i prawnucząt jeszcze nie znam to mam na razie spokój ducha.
P.s. Panie Jerzy. Czy my zwykli ludzie możemy coś zrobić aby tej samozagłady uniknąć? Segregujemy śmieci, oszczędzamy wodą do kąpieli i mycia naczyń, jeździmy rowerami do pracy zostawiając auto w garażu itp. Te i wiele innych pytań zostawiam do dyskusji i przemyśleń
Jerzy Bogdan Zembrowski

2019-05-20 02:43:35

Sądzę, że może zadziałać mechanizm samoregulacji - coś na podobieństwo gospodarki i jej efektów wg sinusoidy. Wszystkie rewolucje światowe miały podobne genezy: przekroczenie punktu krytycznego społecznego niezadowolenia. Rządzący wówczas nie wyciągali wniosków z historii i tak daleko odstawali od narodów, że nie zauważyli momentu kiedy niezadowolenie sięgnęło zenitu.

Często tak jest, że wady medium tak mocno się modyfikują, że stają się zaletami. Uważam, że takim jest internet. Mimo istnienia cenzury na portalach, wolne słowo zatacza coraz większe kręgi i nadejdzie czas kiedy fałszywe informacje zostaną zdemaskowane a społeczeństwo zrozumie jak jest oszukiwane i wybiorą rządy im sprzyjające. Wtedy będzie społeczna akceptacja dbałości o los Ziemi na długie lata. Wystarczy np. embargo na produkty wytwarzane z zanieczyszczeniem środowiska - wtedy giganty trujące środowisko i eksploatujące paliwa naturalne zostaną zmuszone do współpracy w ochronie środowiska. Jednakże, aby do tego doszło, musi być zlikwidowana korupcja ... a z tym jest trudno, dopóki pieniądz rządzi światem. Proszę zauważyć, że wśród Eskimosów nie ma korupcji, ponieważ im pieniądz do niczego nie jest potrzebny - są samowystarczalni. Ponieważ żyją stadnie - wyniki połowów są sprawiedliwie dzielone między wszystkimi, nie ma potrzeby mediów, propagandy i obłudy.

Jednakże, 99,99999% ludności świata tego nie widzi i albo 3 wojna światowa przetrzebi narody, albo Ziemia mająca coraz mniejszą przecież masę własną ... spali się krążąc coraz bliżej Słońca. Gdyby Słońce było istotą żywą, już 70 lat temu zaśmiałoby się widząc jak pieniądze odbierają ludziom na Ziemi rozum, że nie widzą iż pędzą ku zagładzie.

Najlepszym dowodem obecnej głupoty jest np. sławny zderzacz hadronów. Podjęto wielce ryzykowne badania nie mając zielonego pojęcia o skutkach. Miesiąc temu jeden z polskich doktorów uczestniczący w tych badaniach - został zapytany w Trójce: co będzie jeśli któregoś dnia uda się zderzyć ze sobą elektrony? Ze zdumieniem usłyszałem jego odpowiedź, że nikt nie wie jaki będzie efekt, ale jest podniecony tym i czeka na ten czas!

Chciałem temu osobnikowi zadać pytanie, ale nie udało mi się dodzwonić do redakcji. A co będzie jeśli takie zderzenie skończy się powstaniem w ułamku sekundy gigantycznej temperatury iluś milionów stopni Celsjusza? Przecież taki efekt musi wywołać nagły przepływ gigantycznej fali temperatury! Co będzie jeśli ta fala zamieni wszystko wokół w plazmę a fala z gigantyczną prędkością przeleci się po całej Ziemi? Czy Ziemia nie zamieni się w drugie Słońce, bo ta fala nigdy nie zniknie? Czy przypadkiem obecne Słońce nie powstało właśnie przez podobna głupotę ludzi na tej planecie? Czy przypadkiem inne planety krążące wokół Słońca nie są skutkiem identycznych eksperymentów? Przecież pierwszym efektem takiej fali temperatury jest odparowanie wody! Czy to przypadek, że dotąd nie natrafiono na ślady wody na żadnej planecie? Jak to jest, że tyle planet, a tylko na Ziemi jest woda i życie? Może Ziemia jest ostatnią planetą, gdzie naukowcom nie udało się zderzyć ze sobą elektronów? Kibicuję, by ich wysiłki były nieudane przez setki lat.

Co gorsza, to w ub. roku Chiny zapowiedziały, że rozpoczęły budowę zderzacza hadronów 4 razy większego niż ten na granicy Szwajcarii i Francji. Czas zniszczenia Ziemi może nadejść szybciej niż ktokolwiek sądzi.
PF

2019-08-11 00:35:28

Główny problem OZE to brak akumulatorów. Zresztą niezależnie od źródła energii, cały system energetyczny działa bez żadnego buforu (elektrownie wodno-pompowe to kropla w morzu), dlatego atomówki bardzo dobrze wpisują się w ten system.
Niewykorzystany prąd idzie dosłownie i w przenosni "w piach". Tymczasem OZE potrafi produkować gigantyczne nadwyżki - dlatego Niemcy często rozdają prąd niemal za darmo (na poziomie tzw. gridu), a za co paradoksalnie płaci przeciętny Niemiec w cenie energii dla osób fizycznych.

Aby OZE było faktycznie rewolucją, potrzeba tylko jednego - magazynu energii... tak niewiele, a tak dużo. No właściwie szansę ma tylko fotowoltaika indywidualna zasilająca dom. Indywidualna, bo żeby z tego zrobić realną elektrownię wymaga zagospodarowania gigantycznego terenu - realne chyba tylko na pustyni. Pomijam wiatraki, bo one po prostu dewastują krajobraz, nie ma w tym nic ekologicznego.

Wracając do magazynu. Niestety cała technika akumulatorowa rozwijana jest prawie wyłącznie na potrzeby motoryzacji. Dla gospodarstw domowych to się nie nadaje. Nawet te śmieszne bateryjki od Muska są całkiem do kitu (mimo, że on próbuje je wciskać do domów pt. "PowerWall") - lit to ślepa uliczka. Najbardziej charakterystyką pasuje stara technologia akumulatorów NiFe. Choć tu podobnie - niekiel jest metalem mało powszechnym, czyli stosunkowo drogim. Są też inne koncepcje, np. akumulatory ciekłego stanu metali - do początku pomyślane jako magazyn dla elektrowni a nie dla samochodu czy komórki. To pieśń przyszłości, jak widać mainstream promuje głupotki z OZE zamiast rozwiązywać realne problemy.
Dodam, że wskaźnik EPBT dla paneli fotowoltaicznych szacuje się na 1,6 do 2,8 lat w zaleźności od technologii wytwarzania. Czyli panel średnio przez pierwsze 2-3 lata odpracowuje energię, którą włożono w jego wyprodukowanie. Po 20 latach panel nie przestaje pracować, tylko spada wydajność do ok 80% - na tyle, że opłaca się wymienić na nowszy model.
Jerzy Bogdan Zembrowski

2019-08-14 15:12:06

O tym się głośno nie mówi, choć wiedza jest powszechna, że światem rządzi pieniądz, a pieniędzmi konkretne osoby, a nie ogół społeczeństwa. Dlatego upadły pomysły na ustrój czysto komunistyczny, gdzie społeczeństwo miało być właścicielem dóbr narodowych. Dlatego, tu i tam są wywoływane wojny i inne konflikty zbrojne, by przedsiębiorstwa wojskowe miały zlecenia, by konkretne osoby miały zyski i "się nachapały". Oczywiście, robi się to z użyciem najwyższej klasy socjotechnik spychając powody w czyjeś ręce - czyli w białych rękawiczkach.

Dokładnie tak samo jest z OZE. Gdyby nie sprzedano wszystkich EC w Polsce w prywatne ręce, dzisiaj byłyby one państwowe i bez trudu można by sprzęgnąć przydomowe i przyblokowe instalacje PV z systemem energetycznym kraju. Rentowność takich instalacji byłaby gigantyczna i nie musielibyśmy czekać na wysokosprawne akumulatory, bo te owszem będą, ale nie szybko i na pewno będą drogie - przynajmniej przez ileś lat. W wielu krajach intensywnie pracuje się nad akumulatorami wielofazowymi i wszystko wskazuje, że to będzie przyszłość, ale nie będą tanie.

Przecież, jeśli ktokolwiek coś produkuje dla własnych potrzeb, np. rolnik i nadwyżki ma prawo sprzedawać innym, to czymże się różni produkcja energii elektrycznej przez instalację PV? Niczym. Jeśli wyprodukuję nadwyżkę np. latem, bo nie ma ogrzewania, to sprzedam ją do systemu energetycznego i wezmę za to pieniądze - jak każda transakcja sprzedaży. A jak będę potrzebował energii to sobie ją kupię.

Dlaczego nie ma takiego systemu? Ponieważ na przeszkodzie stoi lobby EC, a te są w rękach kapitału zagranicznego. Ba, doprowadzono do tego, że "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". Wcale nie trzeba obcej armii, by nasze państwo skasować. Wystarczy, że banki nagle odmówią kredytowania i wyniosą się z Polski, wystarczy że EC zaprzestaną produkcji albo nagle zwielokrotnią cenę za energię a prywatni właściciele autostrad nagle je zamkną. Do tego sąsiad zamknie kurek z gazem. W ciągu kilku godzin bez jednego wystrzału kraj przepadnie. 

Dlaczego dzisiaj systemów PV nie montuje się na budynkach wielorodzinnych czy przemysłowych i nie sprzęga się z systemem energetycznym, mimo iż mają hektary dachów? Bo tego nie chcą EC, bo nie mamy wpływu na nich, bo to obcy kapitał.

Z tych wszystkich powodów, jak na razie, to tylko elektrownie jądrowe są wyjściem - chyba, że rząd wykupi jedną po drugiej EC i w nich zastosuje spalarnie śmieci oraz silne jednostki PV wspomagane PV u odbiorców. Tak czy siak, węgiel, ropa i gaz ziemny się kończą, a to co jest w Ziemi trzeba zachować dla przemysłu, bo kiedy tych kopalin nie będzie, wrócimy do epoki kamienia łupanego. Nie będzie czym się ogrzewać, czym produkować en. elektryczną, z czego produkować tysiące produktów ani czym napędzać auta, pociągi i samoloty. Świat musi zmienić akcenty i nie wyć, że CO2 powoduje globalne ocieplenie, a wołać że zasoby kopalin naturalnych się kończą, zaś my zmniejszamy masę Ziemi, bo wydobywamy miliardy ton węgla, ropy i gazu rocznie i spalając je zamieniamy na CO2 i inne gazy krążące w atmosferze Ziemi. Przez naszą krótkowzroczność powodujemy, że Ziemia krąży coraz bliżej Słońca. To jest przyczyną podnoszenia się średniej rocznej temperatury Ziemi, aż ... się spalimy za ileś lat, gdy zim nie będzie, a latem średnia temperatura wyniesie 50 C i więcej.

Tyle, że na te zjawiska położono łapę i się rozpowszechnia brednie, że CO2 jest przyczyną ocieplania klimatu a smog głównym problemem. 100 lat temu w każdym domu i każdym mieszkaniu w kamienicach były tylko i wyłącznie piece na węgiel i było ich miliony razy więcej niż dzisiaj, a smogu nie było. Zatem, to nie piece są jego źródłem, lecz miliardy aut osobowych, ciężarowych, statków i samolotów oraz właśnie EC opalane węglem są tego źródłem. No, ale tych prawd się nie głosi, bo lobby producentów wymienionych dóbr tego nie chce.

Zatem mowa o OZE jest tylko czystą propagandą i tematem zastępczym. Kilkanaście lat temu firma Konarka wyprodukowała folie PV, które każdy mógłby przykleić na co chce: na szyby, na ściany i dachy i bez skomplikowanych instalacji miałby swój prąd. I co? Natychmiast firma została kupiona razem z ich patentem i ... została zlikwidowana. Jakoś dziennikarze nie piszą o kulisach tego przedsięwzięcia.

Biorąc te wszystkie realia pod uwagę, raczej na tymczasem powinniśmy wybudować kilka EC jądrowych. Tymczasem, tj. na jakieś 50 lat. A potem? A potem może nauka wymyśli malutkie generatory prądu i akumulatory energii przetrzymujące ją przynajmniej 6 miesięcy - czyli od lata do lata z pominięciem zimy - dopóki świeci Słońce. W nim cała nadzieja i w tym, że odbierze się władzę władającym pieniądzem i przeważy zdrowy rozsądek, ale jak?

P.S.1 Wróbelki ćwierkają, że w kilku krajach trwają intensywne badania nad stworzeniem gigantycznej stacji PV na orbicie, z której będzie wiązką laserową sprzedawana energia do przekaźników w poszczególnych krajach. To jest pomysł genialny i realny, ale bogaci zamiast budować sztuczne miasta w Afryce powinni wydawać na takie badania. Badania nad akumulatorami wielofazowymi też są zaawansowane, ale ...

P.S.2 Wiatraki? Bez sensu, bo mała ich efektywność, a jeszcze większe koszty serwisowania, co wymusza wysokie ceny energii elektrycznej. Spalanie roślin wysokoenergetycznych? Także bez sensu, bo wytwarza gigantyczne ilości CO2 i sadzy zwiększającej smog.

P.S.3 Elektrownie wodne? Najczystsze ekologicznie, ale mało efektywne, co podnosi koszt energii.

P.S.4 Systemy PV? Idealne rozwiązania, ale zbyt drogie i dopóki nie będzie można sprzedawać własnej energii elektrycznej do sieci, nie będą powszechne.

Jest nad czym myśleć!
2007-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.