porady i konsultacje budowlane

Strona wykorzystuje cookies w celach statystycznych oraz poprawnego działania serwisu.
Zapoznałem się z Regulaminem Serwisu BDB.
projektuj i buduj bez błędów!

prawdy i mity - czyli co mówi fizyka budowli

Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 708
temat nr 007

O potrzebie optymalizacji projektów


W roku 2009 Tomasz Kisilewicz z Politechniki Krakowskiej (obecnie profesor) napisał:  „Nowinki techniczne, chętnie propagowane przez popularne czasopisma, łatwo trafiają do wyobraźni czytelników i mogą czasem zastępować realny osąd sytuacji. Dużą rolę w kształtowaniu społecznej świadomości może także odgrywać nachalny negatywny marketing, do którego sięgają niektórzy producenci materiałów budowlanych. Powstały w ten sposób obraz funkcjonowania budynku bywa więc czasem skrzywiony, pełen stereotypów, półprawd albo wręcz bezpodstawnych mitów”. Niemal te same słowa napisałem w roku 2000 na łamach Kalejdoskopu Budowlanego (obecnie Builder) - piszę i wołam - także i dzisiaj.


Jerzy Bogdan Zembrowski

Mamy rok 2018 i co się zmieniło w tej materii? Jeśli powiem, że nic, to skłamię. Zmieniło się o tyle, że kilkanaście lat temu negatywny marketing dopiero się rozwijał i pojawiał sporadycznie i nieśmiało, to obecnie z każdej strony wpycha się lawina półprawd, zmyśleń i mitów.

 

Kiedy w górach pojawia się lawina, górskie pogotowia ratunkowe ostrzegają i spieszą na pomoc. W budownictwie, ostrzeżenia prawie nie trafiają do architektów, inżynierów i projektantów branżowych, gdyż to środowisko jest mało aktywne: sporadycznie uczestniczą w konferencjach i seminariach oraz w małym stopniu czytają i studiują prasę techniczną. Aktywność edukacyjna wykonawców jest jeszcze gorsza, bo niemal zerowa - co woła o pomstę do nieba, gdyż badania wykazały, że tylko kilka procent z nich może pochwalić się wykształceniem kierunkowym. A co z inwestorami? Inwestorzy, siłą rzeczy, nie muszą się znać na budownictwie i nie znają. Wykorzystuje to nachalny marketing i szprycuje informacjami tyleż sensacyjnymi, co wymyślonymi czyli mącącymi w głowach. Mąci się więc ile się da, balansując na granicy prawdy i kłamstwa, byleby skusić do zakupu takiej a nie innej technologii i takiego a nie innego produktu - oczywiście, pod szczytnymi i szumnymi hasłami o rewelacyjnych oszczędnościach, niskich kosztach czy długowieczności rozwiązań. Wcale nie małe strzępy tego szumu informacyjnego docierają także do świadomości architektów i wykonawców, co w efekcie zrodziło mieszankę wybuchową ciężkiego kalibru: błędne i kosztowne rozwiązania, za które płaci naiwny inwestor.

 

Na szczęście, są ostrzegający i pomagający. Pomagam i ja, ratuję - jeśli tylko każdy z w/w uczestników procesu budowlanego zechce zauważyć i uświadomić sobie, że ginie pod lawiną. Jednakże, takich przypadków nadal jak na lekarstwo.

 

Powstają więc projekty budowlane domów pełne wad i błędów, o czym oczywiście inwestorzy nie wiedzą. Daje się zauważyć, że kiedy inwestor zdecyduje o inwestycji dużej czy małej, to jego myśli krążą gdzieś w chmurach. Zajęty jest liczeniem korzyści z przyszłej inwestycji, wyobrażeniem jej wyglądu i wystroju, a nie poprawnością ulokowania wydatków. Jedno tylko nie opuszcza inwestorów: chęć wydania jak najmniej. Cieszą się szczególnie, gdy uda się trafić na taniutki projekt, taniego projektanta i uda się kupić materiały tańsze niż inne. Cieszą, gdy zatrudnią wykonawcę tańszego od innych i kierownika budowy najtańszego. Potem, w czasie użytkowania domów przeżywają męki i rozczarowania: coś odpada, pęka i się łuszczy, pleśnieje, zacieka i przemarza. Trwa wówczas drugi etap - nie planowany: reklamacje i naprawy, naprawy i naprawy, w końcu wieloletnie procesy sądowe, zmarnowany czas i pieniądze, a często utracone zdrowie. Na naprawy wydaje się wcale nie rzadko połowę wartości inwestycji. Dopiero wtedy szuka się winnych i przychodzi autorefleksja, że coś się ominęło, że nie dopilnowało by było racjonalnie, a nie tanio, że można było błędów uniknąć.

 

Proszę się przyjrzeć załączonemu rysunkowi. Ta parabola, to funkcja sumy rocznych kosztów eksploatacyjnych oraz rocznego odpisu wydanych kosztów na budowę inwestycji - w zależności od różnych rozwiązań materiałowych i instalacyjnych obejmujących: mury, ocieplenia, instalacje grzewcze i wentylacyjne. Parabola ma extremum, tj. minimum kosztów. Jeśli projektant o tym wie i taką parabolę sobie sporządzi podczas projektowania i omówi z inwestorem, to ma podstawę dać mu projekt gwarantujący najmniejsze koszty budowy i najmniejsze koszty rocznej eksploatacji inwestycji - czyli rozwiązania optymalne. Jest to rozwiązanie ZIELONE. Do niego można dojść tylko poprzez analizy optymalizacyjne.

 

Jeśli projektant kieruje się marketingiem, modą, przyzwyczajeniem lub prowizją od producentów, to w projekcie używa rozwiązań materiałowych jemu wygodnych i korzystnych, a nie w interesie inwestora. Co gorsza, często inwestor sam modyfikuje podczas budowy przewidziane w projekcie rozwiązania. Czyni to na bazie negatywnego marketingu, kolorowych pism dla naiwnych lub spotkanych podpowiedzi na forach internetowych. Stąd tak częste tam pytania typu „co sądzicie o ...?”. I zaraz odzywają się głosy podpowiadaczy: kompletnych laików udających znawców, a najczęściej zatrudnianych trolli przez producentów, którzy zachwalają „bezstronnie” konkretne rozwiązania. Zwykle pytania „co sądzicie o...?” są produkowane przez owych trolli. Naiwny „Kowalski” sądzi wówczas, że trafił na bratnią duszę, która drąży temat, więc chętnie nadstawia ucha i czyta, że ten i ów eksploatuje właśnie takie rozwiązanie i ... jest zadowolony. Tak powstają rozwiązania inwestycji oznaczone kolorem CZERWONYM - zawarte w projektach nie popartych analizami optymalizującymi lub „zoptymalizowanymi” przez inwestorów. Inwestor pakuje się na minę, bo wbrew planom koszt budowy i eksploatacji jest daleki od optymalnego, tyle że jeszcze tego nie wie.

 

Ostatnio w mediach głośno o domach super energooszczędnych, które nafaszerowane są „nowinkami”. Nawet certyfikat dadzą inwestorowi jak rewelacyjnie dom jest energooszczędny - to dom NIEBIESKI.

 

Przyjrzyjmy się uważnie tej paraboli. Zarówno dom CZERWONY jak i NIEBIESKI - mogą wywoływać podobne koszty sumaryczne - jakże dalekie jednak od najniższych czyli optymalnych ZIELONYCH. CZERWONY zaś, osiąga niskie koszty inwestycji ale wysokie eksploatacji, zaś NIEBIESKI skutkuje niskimi kosztami eksploatacji, ale wysokimi kosztami inwestycji. W przypadku domu CZERWONEGO cieszy się inwestor, że zbudował dom „za grosze”, zaś w przypadku NIEBIESKIEGO cieszą się sprzedawcy i producenci, bo sprzedali swoje drogie wyroby - cieszą i wykonawcy je wdrażający.

 

Po lewej stronie na pionowej osi zaznaczyłem strzałką różową zbędny wydatek inwestora. Jak jest duży? W domu CZERWONYM zwykle 4-6 tys. zł rocznie (zależnie od metrażu), czyli po 20 latach strata 80-120 tys. zł. Niechaj każdy sobie wyobrazi, że mieszka w domu 20 lat i nagle listonosz mu przynosi 80-120 tys. zł i wręcza jako prezent. W domu NIEBIESKIM zbędny wydatek inwestycyjny to zwykle 60-130 tys. zł (zależnie od metrażu). Ten koszt się odczuwa już podczas budowy i nie trzeba czekać 20 lat.

 

Można zatem projektować optymalne rozwiązania. Spójrzmy na dom ZIELONY. Takiego rozwiązania inwestycji żądajcie od projektantów. Żądajcie okazania czarno na białym tej paraboli i dowodu, że zaprojektowano dom ZIELONY, a nie wg mody, popularności. przyzwyczajenia czy wygody projektowania.

 

Ale to pierwszy tylko krok. Drugi, to projekt bez błędów w zakresie fizyki budowli. O ich istnieniu i skutkach traktuje zakładka błędy i usterki oraz z życia wzięte. Chodzi o błędy zarówno projektowe, jak i wykonawcze. Będzie idealnie, jeśli się dopilnuje, by wykonawcy ściśle trzymali się projektu bez błędów i nie wnosili żadnych uproszczeń ani modyfikacji czy zamienników. Wtedy tylko inwestor będzie mieć naprawdę przyjemność z użytkowania wymarzonej inwestycji, domu i mieszkania.

 

Jak projektować optymalne rozwiązania i jak uniknąć błędów? Proszę sięgnąć do mojej książki, w której odkrywam prawdy często ukrywane, podaję rozwiązania poprawne i je uzasadniam. Przedstawiam też w strawnej postaci ważne podstawy fizyki budowli. Podnoszę kurtynę na scenie. Czasami ciekawiej jest za kurtyną niż przed nią. To inwestor płaci za bilety i szkoda by wydawał na marne. To nie reklama książki, a wskazanie drogi, by potem nie narzekać i się nie sądzić o odszkodowania. Błędów można uniknąć! Można stworzyć dom o racjonalnie niskich kosztach i niskich kosztach eksploatacji.



Schemat ideowy zależności kosztów inwestycyjnych oraz eksploatacyjnych inwestycji od poprawności zastosowanych rozwiązań.
Jerzy Zembrowski
patrz także: analizy ekonomiczne błędy projektowe błędy wykonawcze budowa domu jednorodzinnego charakterystyki energetyczne domy energooszczędne domy ekologiczne domy jednorodzinne domy murowane domy szkieletowe drewniane domy szkieletowe stalowe domy z bala fizyka budowli
komentarze
Adam Makowicz

2018-01-08 13:22:09

Kilka lat temu kiedy byłem na wykładzie Pana Zembrowskiego w Sopocie to pierwszy raz usłyszeliśmy o możliwości optymalizowania rozwiązań. Na początku podchodziliśmy do tego jak pies do jeża, ale kiedy przy pewnym dużym projekcie Pan Zembrowski pomógł nam wdrożyć procedurę optymalizacyjną, od tego czasu optymalizujemy rozwiązania. Teraz nie wyobrażam projektowania bez tego. To powinno być nakazowe w wytycznych do projektowania. Dziękuję, że wkłada Pan tak dużo wysiłku w rozpowszechnianie czegoś, co powinno być obowiązkowe a nie jest. Ciekawe ile jeszcze lat upłynie zanim stanie się to obowiązkowe?
« powrót
2007-2018 Wszystkie prawa zastrzeżone dla Biuro Doradztwa Budowlanego mgr inż. Jerzy Zembrowski, Białystok. All rights reserved.
wykonanie choruzy.pl ©