porady i konsultacje budowlane
Strona wykorzystuje cookies w celach statystycznych oraz poprawnego działania serwisu.
Zapoznałem się z Regulaminem Serwisu BDB.
projektuj i buduj bez błędów!

historie i przypadki budowlane z życia wzięte

© All rights reserved. Zawartość działu chroniona jest prawem autorskim. Zabrania się kopiowania, powielania lub rozpowszechniania zawartości w jakiejkolwiek postaci, części lub całości. 

Wpisz nieodmienialną część szukanej frazy, np. "ław",
a będą wyświetlone wyniki zawierające wszystkie odmiany:
ław, ławą, ławami, ławy, ława, ławie itd.
 

ilość tematów: 2
Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 709
temat nr 009

Mech i glony na dachówce bitumicznej - jak walczyć?


Niemal każdy producent lub sprzedawca dachówek bitumicznych, w swoich materiałach reklamowych, podkreśla wiele walorów użytkowych, co jest prawdą. Jednakże zwykle się nie wspomina o atakowaniu dachówek przez mchy i porosty. Wprawdzie, nie jest to domena tylko tego rodzaju dachówek, bo każdy typ dachówki jest atakowany przez porosty, ale warto być świadomym, że podczas eksploatacji, konieczna jest konserwacja wszystkich typów dachówek - niestety.


Oto przykład. Dachówka zwykle zachowuje się nienagannie przez pierwsze 5-6 lat - dopóki na powierzchni występuje odczyn zasadowy lub na niej występują ślady rozpuszczalników stosowanych podczas produkcji. Potem, najpierw od strony północnej pojawiają się pierwsze ogniska glonów i mchów. Od południa tego objawu nie ma, gdyż promienie UV skutecznie niszczą zarodniki porostów. Mchy mają różne kolory: od szarego przez brązowy po intensywny zielony. Próby usuwania szczotką nie dają rezultatów, bo już po pierwszym deszczu latem, mchy pojawiają się znowu.


Takie zjawiska są normalne i dotyczą wszelkich dachówek - nie tylko bitumicznych. Od strony północnej na dachach najdłużej utrzymuje się wilgoć po nocy czy deszczach. Podczas dodatniej temperatury, w miejscach, gdzie gromadzi się kurz i pyłki z drzew i kwiatów, w otoczeniu wilgoci szybko rozwijają się grzyby, glony i mchy. Walka z tymi porostami jest prosta, chociaż uciążliwa.


Mech zaatakował dachówkę bitumiczną na dachu.
Jerzy Zembrowski
cały tekst

patrz także: dachy domy jednorodzinne konserwacje porady inwestorom dachówki bitumiczne

Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 709
temat nr 003

Dlaczego odpadły płytki z tarasu?


Pewien - z kilkuletnim już stażem - wykonawca tarasu wpadł w konflikt z właścicielem domu jednorodzinnego. Taras przykrywający pomieszczenie ogrzewane o wymiarach 4 x 10 m oraz werandę o wymiarach 2,5 x 2,5 m, został wykonany na monolitycznej płycie żelbetowej z nadlewką betonową nadającą spadek 1 do 2 %.

 

Bez projektu wykonano następujące „typowe” warstwy:

  • Dwie warstwy papy bitumicznej. Wcześniej, w płycie stropowej i nadlewce zostały zakotwione słupki balustradowe z kwadratowych kształtowników stalowych walcowanych na zimno, które następnie pomalowano antykorozyjną farbą podkładową.
  • Folia budowlana PE grubości 0,2 mm - jako oddzielenie od papy.
  • Dwie warstwy styropianu XPS grubości 5 cm każda oraz jedną warstwę styropianu EPS-100  grubości 2 cm.
  • Warstwa papy termozgrzewalnej.
  • Warstwa dociskowa grubości 7-8 cm z betonu klasy C16/20 (B-20zbrojonego włóknem polipropylenowym 19 mm w dawce 1 kg/m3 betonu -jako zabezpieczenie przed rysami skurczowymi. W płycie dociskowej powtórzono spadek podłoża w kierunku odpływu wody opadowej do rynien. W środku tej płyty wykonano poprzeczne nacięcie tarczą diamentową na głębokość 1/2 jej grubości - traktując to jako  szczelina przeciwskurczowa. Podczas wylewania warstwy dociskowej, wzdłuż cokołu (na jej styku ze ścianą budynku) umieszczono taśmę grubości 6 mm z pianki PE. Tą samą taśmą oddzielono po obwodzie także styki płyty ze słupkami balustradowymi.

W związku z tym, że po 3 tygodniach od wylania warstwy dociskowej stwierdzono na całej powierzchni liczne i duże rysy skurczowe, wykonawca postanowił ją niezwłocznie zdemontować. Istnienie rys, uznał za skutek układania betonu w gorącym okresie (lipiec) i zbyt szybkie odparowanie wody. W rezultacie, nową warstwę dociskową ponownie wykonano, ale jesienią tego samego roku. Po odczekaniu ok. miesiąca, wykonawca przystąpił do ułożenia płytek gres o wymiarach 30 x 30 cm, które przyklejał bezpośrednio na betonową płytę dociskową za pomocą klasycznego kleju do płytek ceramicznych. Do spoinowania fug (także w pachwinie pomiędzy cokolikiem a płytą) zastosowano klasyczną masę mineralną do spoinowania ceramiki.

 

Na powierzchni czołowej tarasu szpeciły wszystkie warstwy, więc pokryto je masą szpachlową do ociepleń metodą BSO z jednoczesnym zbrojeniem siatką z włókna szklanego. Na to przyklejono płytki gres. Miało to także zastąpić obróbkę blacharską nadrynnową, bowiem płytki zakończono tuż nad rynnami.Płytkami wykończono także cokoły na ścianach na wysokość ok. 15 cm -przyklejając je bezpośrednio na tynk.

 

Wiosną następnego roku wystąpiły pierwsze objawy niepokojące inwestora i wykonawcę, zaś latem na przełomie czerwca i lipca, apogeum - polegające na:

- Odpadnięciu wszystkich płytek z czoła tarasu - na całym jego obwodzie.

- Pękaniu płytek na środku powierzchni tarasu prostopadle do dłuższego boku (w okolicy nacięcia przeciwskurczowego).

- Totalnym pękaniu fug między płytkami.

 

Po odpadnięciu płytek zamocowano blachę.
Jerzy Zembrowski
komentarze: 2
cały tekst

patrz także: domy jednorodzinne tarasy wykonawstwo błędy wykonawcze


2007-2019 Wszystkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.