porady i konsultacje budowlane
Strona wykorzystuje cookies w celach statystycznych oraz poprawnego działania serwisu.
Zapoznałem się z Regulaminem Serwisu BDB.
projektuj i buduj bez błędów!

prawdy i mity - czyli co mówi fizyka budowli

Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 708
temat nr 023

Jeszcze polska fizyka budowli nie zginęła ...


Jeden z nabywców mojej książki-poradnika i zarazem użytkownik serwisu BDB, właśnie przesłał bardzo ciekawe przemyślenia i propozycję. Mam nadzieję, że trafi to do innych ambitnych absolwentów budownictwa, a może do kogoś decyzyjnego w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego i ... wreszcie skostniała machina nauczania na uczelniach się skruszy i powieje świeżością oraz nowoczesnością? Mając to na uwadze, czynię ten wątek dostępny wszystkim - nie tylko nabywcom mojej książki. Oczywiście, zapraszam także do dyskusji.

Panie Jerzy. Nie raz już poruszałem u Pana kwestię złego programu nauczania na uczelniach, a przede wszystkim praktyk których nie ma lub są w znikomej ilości. Ja rozumiem, że robienie np. badania nośności belki żelbetowej w różnych wariantach i w różnych grupach studenckich jest drogie. Potem nie wiadomo co z tym skruszonym betonem robić itp. Oczywiście obecnie można nagrać film szkoleniowy i puszczać w nieskończoność. Ale czytając te niesamowite Pana historie z budów taka mnie myśl naszła.
Czy nie można byłoby na każdej uczelni technicznej stworzyć takiej tablicy ogłoszeń na której byłyby informacje o prowadzonych budowach i etapach prac. Jeśli kierownicy budowy zgłaszali by takie rzeczy to studenci naprawdę zaangażowani w studia mieliby z jednej strony łatwy dostęp do wiedzy i praktyki, a z drugiej strony możliwość nawiązania kontaktów i w przyszłości łatwiejszego dostępu do ofert pracy. Dodatkowo firmy budowlane nie musiałby rozwieszać wielkich banerów reklamowych typu "szukamy pracowników branż … itp." Jedna i druga strona barykady by zyskała, a jakby uczelnie się zaangażowały to jakoś wiedzy i wykonawstwa by się poprawiła. No a studenci chodziliby na egzaminy z uśmiechem na ustach  Tak mnie naszło, bo wróciłem dzisiaj z budowy (jestem tam na praktykach).


Zaczepiam jedynego człowieka na budowie, który kładzie płytki na tarasie. Pomijam kwestię błędów projektowych warstw tarasu, a o obliczeniach C-W nie wspomnę. Zadaje mu pytanie, czy chociaż pod płytkami jest położona hydroizolacja, a jak tak to jaka. Mówi mi, że nie wie bo on jest tylko od przyklejenia płytek. Chciałem pociągnąć wątek, ale on mi przerwał i mówi: "to i tak nie ma znaczenia bo za 5 lat i tak to wszystko trzeba będzie zrywać bo z wodą nikt jeszcze nie wygrał". Jak to się mówi: ręce i zawiasy mi opadły. Pytam się go czy sobie ze mnie żartuje ? On na to, że ma wieloletnie doświadczenie i tak po prostu jest. Mówię mu, że mamy XXI wiek i w budownictwie od kilkunastu lat w Polsce dostępne są rozwiązania na lata lub nawet zawsze tylko trzeba je stosować. Pyta się mnie jakie ? Pytam się go czy słyszał o bezszwowych hydroizolacjach polimerowo-cementowych lub polimerowo-bitumicznych. Odpowiedź: NIE.

Mi się w budownictwie nie udało, bo nie znalazłem stałego zatrudnienia i muszę pracować tam gdzie mi płacą, ale tak myślę o przyszłości naszych młodych zdolnych. Jeśli chcemy Polski silnej, liczącej się to musimy zachęcić i umożliwić młodzieży dostęp do wiedzy, praktyki i doświadczenia.Pozdrawiam.
Jerzy Bogdan Zembrowski

Przemyślenia Pana są logiczne, więc zdrowe, wartościowe i godne zastosowania, ale... No właśnie - wszystko się rozbija o "ale"... Jak wiemy, ryba gnije od głowy. Tak jest nie od dzisiaj, lecz od zawsze. Młodzi gniewni i ambitni, zwykle nie byli i nie są wysłuchiwani przez osoby decyzyjne.


Też kiedyś byłem młody gniewny i po kilku latach pracy na Politechnice Białostockiej, stwierdziwszy beznadziejny program nauczania w zakresie fizyki budowli, napisałem nowy program dla wydziałów budownictwa i architektury w tym zakresie. Po zatwierdzeniu pomysłu u mojego rektora, ruszyłem z nim do Warszawy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zostałem wysłuchany, ale poinformowany, że w tej sprawie mają się wypowiedzieć poszczególne uczelnie w kraju. Ministerstwo rozesłało mój program do uczelni z naszej branży i po kilku miesiącach otrzymałem odpowiedź, że ... uczelnie nie widzą możliwości jego wprowadzenia, bo to wiązałoby się z likwidacją jakiegoś innego przedmiotu lub wydłużeniem czasu studiów - co w obu przypadkach nie jest możliwe. Szybko zostałem sprowadzony na ziemię.


Mimo, iż to był czas poprzedniego ustroju, to do dzisiaj absolutnie nic się nie zmieniło. Ba, na uczelniach prym nadal wiodą autorytety z tamtej epoki - nie oznacza to, że bez wartości (często wręcz przeciwnie), lecz bez inwencji twórczej ku nowoczesności. Ta stagnacja udziela się też młodszym pracownikom i nadal nie widać rewolucji w procesie kształcenia na uczelniach. Stary, pożółkły program, stare wymagania i stare podejście oraz ... niskie wymagania.


To samo jest w obu izbach zawodowych: inżynierów budownictwa oraz architektów. Szefostwa w podeszłym wieku, stare przyzwyczajenia i stare wymagania. Młodzi nie mają siły przebicia - mają tylko opłacać gigantyczne składki roczne. Nauka na świecie dynamicznie idzie do przodu, powstają setki nowych programów i procedur obliczeniowych, są liczne badania, dynamika referatów z badań prezentowanych w IBPSA po prostu ... powala. Cały świat budowlany żyje fizyką budowli. A u nas? U nas nadal wykłady się prowadzi z pożółkłych kartek, laboratoria archaiczne z pomocami do ćwiczeń wydanymi przed ćwierć wiekiem, prace dyplomowe byleby odbyć, zaś poziom doktoratów spada wg kąta nachylenia zjazdu na skoczni narciarskiej.


Pan i inni młodzi widzą potrzebę zmian w kształceniu - ba, składacie ciekawe i warte przemyślenia pomysły, ale dlaczego to przypomina wołanie na puszczy? Dlaczego, ja, mimo iż dawno byłem mody, kiedy składałem szereg propozycji przez ostatnie kilkanaście lat do MNiSW w sprawie wprowadzenia nowej specjalności fizyki budowli oraz nowych zasad sprawdzania projektów budowlanych, nigdy nie otrzymałem nawet odpowiedzi? Jakbym wysłał pisma w kosmos! Dlaczego to działa w myśl zasady: psy szczekają, karawana jedzie dalej? Dlaczego, sztandarowe pisma obu izb nie przyjmują moich artykułów do opublikowania? Co ciekawe, bez uzasadnienia. Są zbyt rewolucyjne, czy może nie potrzebnie ujawniają ocean błędów popełnianych w projektach budowlanych i wykonawstwie w zakresie fizyki budowli? Czy w Polsce fizyka budowli jest na cenzurowanym? A może jej nie ma? Może błędów i reklamacji nie ma? Może nic się nie wali, nic nie pęka, nie przemarza, nie odpada i nie gnije?


Pana pomysł podglądania realizacji budów jest wartościowy, ale nie sądzę by spotkał się z przychylnością. Dlaczego? Ponieważ nie spotkałem budów bez błędów i to nie tylko z zakresu fizyki budowli - a byłem na ponad 2000 budynków. Często i gęsto nie przestrzega się przecież technologii robót. Bez refleksji betonuje się i muruje podczas ujemnych temperatur, nie stosuje się przerw technologicznych, zmniejsza wymagane zużycie produktów, stosuje zamienniki niskiej jakości itd. itp. Monitorowanie na bieżąco poszczególnych budów, to wystawianie się na krytykę i ocenę - to zmuszenie się do przestrzegania zasad fizyki budowli. Nie twierdzę, że takich budów nie ma, ale będzie trudno znaleźć, a jeszcze trudniej namówić inwestora i KB do ujawnienia publicznego procesu danej budowy.


Ma Pan rację, że zmiany wymaga także program praktyk zawodowych dla studentów i absolwentów. Tak naprawdę, cały program studiów wymaga pilnej przebudowy. Niewiele zmienią silne finansowania uczelni bez kontroli wydawanych środków. Za moich czasów, by "błysnąć" w świecie uczelni, mój pryncypał zakupił ultra nowoczesny aparat laserowy do ultra dokładnych pomiarów prędkości różnych płynów. Wydano krocie i ... stał on nawet nie rozpakowany przez 10 lat. Nie wiem jaki go spotkał los, ale wydawane dzisiaj setki milionów wg nowego programu Konstytucja dla Nauki powinny mieć ostrą kontrolę, by pieniądze nie poszły na powielanie starych badań tyle że pod nowymi tytułami, by doktoraty cechowały się nowatorskim podejściem, a nie powielaniem zagranicznych opracowań czy tematami kończącymi się we wnioskach, że "potrzebne są dalsze badania nad tym tematem".


Ciekaw jest Państwa opinii.

patrz także: błędy projektowe błędy wykonawcze fizyka budowli projektowanie
Gites

2018-11-26 10:44:07

Nie tylko w budownictwie jest taki uczelniany "beton". Doświadczyłem tego samego jeśli chodzi o elektronikę oraz kierunki morskie. Nie napisałem tego jako pocieszenie tylko próbę zwrócenia uwagi, że całe polskie szkolnictwo wyższe jest "zgniłe od głowy" a nie tylko specyficzne branże. Tak się złożyło, że mam sporo znajomych po medycynie - z ich opowieści wynika że tam jest to samo lub jeszcze gorzej.
Niestety prawda jest taka, że owe gnijąca głowa to nie władze uczelniane ale sięga to jeszcze wyżej - wiadomo gdzie. I tutaj niestety całość sprowadza się do tego, że wszystkim rządzi polityka a jak wiemy polityka to bród, szambo i dwa metry mułu.
diakon88

2018-11-26 14:35:14

Zgadzam sie, wszystko zalezy od polityki danego kraju. Kazdy chce tylko zarobic i odwalic bele jak byle stało i tyle. Żyje dopiero 30 lat alb aż 30 lat, ale odkąd się interesuje życiem na poważnie nie zauważyłem by coś sie zmieniło.. W szkołach jest jeszcze wieksze bagno niż bylo. Teraz liczy sie komórka komputer, a tam najwiecej maja do powiedzenia "marketingowcy" ich siła przebicia jest wieksza niż jednego Pana Jerzego czy autora tekstu. A ludzie ida za łatwizną taniością itp itd.. To jak w handlu autami, ludzie w autach z 1999-2004 roku chcieli by idealne cudowne bez ryski wgniotki z przebiegiem 150tys. Na zachodzie takich nie ma aut, trzeba klientowi dać taki czyli naprawić odpicować pomalować itp... Czy program naukowy się zmieni ? Wątpie.. Nie wiem jak na zachodzie w USA Kanadzie jakie tam sa uczelnie czego ucza. W Polsce tego nie bedzie niestety. Jakby nie patrzeć sporo zawodów jest zaniedbanych mało rozwiniętych. Za 100-200 lat będą roboty może one będą mądrzejsze od człowieka. Ale skoro wolimy wydawać kase na głupoty i nie potrzebne nikomu rzeczy to skąd brać kase na naukę by nasze wnuki itd miały jakąs inną wiedzę niż ta propaganda w internecie? No właśnie skąd... Odpowiedź znajdziemy w rządzacych krajem w danym roku, stuleciu...
GG

2018-11-26 20:00:31

To ja poruszyłem ten temat i może trochę naprowadzę jak ja to widzę.
1) Po pierwsze zgadzam się z moimi przedmówcami, że nikt nic nigdy nam nie da za darmo. Dlatego trzeba podejmować jakieś własne inicjatywy, aby w tej czy innej branży coś zmienić. My w budownictwie mamy takiego Pana Jerzego, którego trzeba "wykorzystać", aby coś ruszyć. Jest on nam przysłowiowym żeglarzem, sterem i okrętem w jednym. Jest również dla nas ogromną inspiracją, która nie tylko porusza ludzi związanych z branżą budowlaną, ale także zwykłych inwestorów (to taka mała wazelinka w stronę Pana Jerzego, ale jak to mówił Daniec: "dzień bez wazeliny to dzień stracony :-). Dzięki temu inżynierowie np. tacy jak ja czytamy wszystkie artykuły z wielką uwagą, bo głupio byłoby spotkać jednego czy drugiego forumowicza, żeby mnie mgr inż. budownictwa na czymś zagiął :-)
2) Rozpoczynając temat szukam rozwiązania dla młodych zdolnych, kreatywnych Polaków, którzy przymierzają się do studiowania budownictwa. Im jest dużo łatwiej o dostęp do wiedzy teoretycznej, ale jak wiemy to nie wystarczy. Wiemy też, że jak wiele dziedzin w naszym kraju jest skorumpowanych tak i w tej panuje nepotyzm i wyzysk (no może nie tak jak na prawie, ale jednak). Wiemy też, że wiedza teoretyczna nie wystarczy, a dostęp do praktyki jest utrudniony przez to co napisałem wyżej. Dlatego wrzucam temat do stworzenia jakiegoś pomysłu, który będzie na tyle sensowny i opłacalny dla wielu stron szeroko rozumianej budowy.
3) I tak z mojej strony wygląda pomysł:
- uczelnie umożliwiają stworzenie jednej strony internetowej na całą Polskę (może to być grupa dyskusyjna na FB czy innych portalach - nie znam się gdzie najlepiej to zrobić) i tam każdy może wrzucać aktualności z rynku budowlanego (oczywiście filtry takie jak miasto, data, telefon). Pracodawca czy to jest firma wykonawcza czy projektowa szukając potencjalnych pracowników musi zgłosić to na uczelni, żeby dostać nr ogłoszenia. Niby dużo zachodu, ale jeśli znajdą się studenci chętni darmowej wiedzy praktycznej to też chętnie spędzą kilka godzin w tygodniu + weekendy na budowie robiąc drobne prace np.: pomiary, sprawdzenia stanu istniejącego z projektem, wyliczenia ilości potrzebnego betonu, stali itp. Mogą przygotowywać szkice poszczególnych elementów do wykonania. Tak weryfikując mogą wychwycić kolizje, niedopracowania czy braki. Dzięki temu KB czy majster dostanie wcześniej informacje i będzie mógł zareagować u np. biura projektowego. W między czasie KB, INI czy majster będzie mógł zająć się np. zamówieniami, czy organizacją pracy. To samo się tyczy biur projektowych. Studenci mogą zacząć wykonywać rysunki wykonawcze, składać projekty, latać do archiwum miejskiego po dokumentacje archiwalne itp.
Wydaje mi się, że jedna i druga strona może zyskać. Student może poczuć się wykorzystany bo będzie to robił za darmo, ale zawsze może się dogadać. Jeśli nawet za darmo to: a) nauka kosztuje, a tutaj dostanie za darmo b) jeśli się sprawdzi to łatwiej znajdzie dobrą pracę, bo będzie polecany. Wykonawcy czy projektanci zyskają bo część roboty będą mieli zrobioną.
Może do akcji włączyłyby się wówczas izby budowlane, bo głupio im by było, że pod ich nosem rozgrywa się coś przełomowego a oni śpią. Może członkowie izb uderzyli by w stół i zapytali "na co idą te składki skoro nic nie robicie?"
Czekam na Państwa propozycje jaki i patronat nad tym Pana Jerzego, bo bez niego to możemy sobie popisać i tyle.
« powrót
2007-2019 Wszystkie prawa zastrzeżone dla Biuro Doradztwa Budowlanego mgr inż. Jerzy Zembrowski, Białystok. All rights reserved.
wykonanie choruzy.pl ©