Strona wykorzystuje cookies w celach statystycznych oraz poprawnego działania serwisu.
Korzystając z serwisu BDB zobowiązuję się przestrzegać regulaminu
projektuj i buduj bez błędów!

błędy projektowe i wykonawcze, których można było uniknąć

Jerzy Bogdan Zembrowski

dział 306
temat nr 044

Fachowa robota instalatora


Świeżo upieczony właściciel mieszkania w stanie "developerskim" przystąpił do prac wykończeniowych. Postanowił nieco zmodernizować rozkład łazienki. Wyszukał ekipę fachowców reklamujących się jako profesjonaliści. Ochoczo przystąpili do przełożenia i ułożenia nowej trasy rur wody zimnej i ciepłej w łazience. Robotę wykonali, zapłatę wzięli i poszli. Potem przyszli następni fachowcy, ułożyli glazurę i terakotę oraz zamontowali sanitariaty. Zapłatę wzięli i poszli.


Właściciel przystąpił do urządzania reszty mieszkania. Po 3 miesiącach zamieszkał z rodziną. Było wielkie zadowolenie. Nowe pachnące i wygodne mieszkanie na poddaszu. Kilka miesięcy później właściciel mieszkania leżącego na niższej kondygnacji właśnie szykował się do prac wykończeniowych. Wszedł do mieszkania i ... osłupiał! Większość tynku na suficie odspoiła się i ... spadła na podłogę. Natychmiast złożono wizytę piętro wyżej we wspomnianym mieszkaniu - a tam, wszędzie sucho i przytulnie. Zagadka!

Szybko wezwano fachowców, którzy układali instalacje wodociągowe. Ci podrapawszy się w głowę - zaczęli od zrywania glazury ze ścian. Nic nie znaleziono, więc zrywano dalej i dalej. Na fotografii nr 1 są efekty tych poszukiwań. Przecieku nie znaleziono. Została więc tylko wanna.



Widok łazienki po poszukiwaniach przecieku.
Jerzy Zembrowski

Widok zastany pod wanną.
Jerzy Zembrowski

Jerzy Bogdan Zembrowski

Wreszcie! Okazało się że pod wanną z jednej ze złączek rur miedzianych wyciekała woda!
Oczywiście, pod terakotą nie było hydroizolacji. Jedynie, na stropie leżała podziurawiona folia PE, którą położono przed wylaniem szlichty. Woda
przez kilka miesięcy wypływała spod wanny, wsiąkała w strop z płyt kanałowych i wędrowała na niższą kondygnację.

Kiedy zapytałem fachowców czy wykonywali próbę na ciśnienie po zakończonych robotach, potwierdzili, że robiono. Nawet spisano protokół, że próba korzystna. Pokazano mi ten protokół - z podpisem właściciela mieszkania. Pytam więc właściciela:
- Przy próbie Pan był?
- Tak.
- Cały czas?
- No tak, to trwało przecież tylko kilka minut.
- Ile?
- Nie więcej jak 5 minut.
Pytam szefa ekipy:
- Jakie ma Pan kwalifikacje?
- Technik instalacji sanitarnych.
- I tak w szkole nauczyli wykonywać próbę na ciśnienie?
- Nie, ale ...
- Ale co?
- Ale wszyscy tak robią i ja też od pięciu lat tak robię.


Potem był wzywany ubezpieczyciel mieszkania. Zaczęły się problemy, bo okazało się, że koszt remontu zalanego mieszkania oraz łazienki na poddaszu wyniesie grubo ponad 30 tysięcy zł! Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Musiał zapłacić mieszkaniec poddasza. Ten jednak wynajął adwokata i podał obu wykonawców do sądu: od instalacji oraz od płytek i ... sprawę wygrał, choć ciągnęła się 3 lata. Wykonawcy musieli pokryć wszystkie koszty z odsetkami - razem prawie 40 tys. zł.

patrz także: budownictwo mieszkaniowe poddasza użytkowe hydroizolacje błędy wykonawcze instalacje c.w.u. instalacje c.o. instalacje wody zimnej
« powrót
2007-2018 Wszystkie prawa zastrzeżone dla Biuro Doradztwa Budowlanego mgr inż. Jerzy Zembrowski, Białystok. All rights reserved.
wykonanie choruzy.pl ©